Świadectwo uczestniczki EDK 2026

20 marca 2026r. wyruszyliśmy z Mężem na drugą już w naszym życiu Ekstremalną Drogę Krzyżową. Zdecydowaliśmy się na trasę Św. Mikołaja wiodącą z Pierśćca przez sołectwa gminy Skoczów. W ubiegłym roku zakończyliśmy naszą trasę na stacji 12, pod rodzinnym Kościołem w Pogórzu. W tym roku, dzięki Panu Bogu i wielu Ludziom, którzy za nas się modlili – udało nam się przejść całą trasę i zakończyć na stacji 14, po 42km.

Czym było dla mnie to EDK?

Cały rok przygotowywałam się fizycznie do tej drogi – chodziłam po górach, wyruszałam na długie spacery, biegałam. Przygotowywałam się też duchowo – modliłam się, pomagałam w organizacji EDK, zachęcałam innych do wzięcia udziału w tym wydarzeniu, świadczyłam wszędzie, gdzie tylko mogłam o tym, jak wspaniała jest to inicjatywa. EDK była ze mną w sercu przez cały rok. Nie byłam jednak pewna, czy dam radę – mimo przygotowań – przejść tyle kilometrów nocą… Wiedziałam jednak, że nie idę sama. Bardzo umacniający był dla mnie fakt, że EDK to LUDZIE…Ludzie, na których wiem, że mogę liczyć. Ludzie, którzy podadzą rękę, gdy będzie trzeba. Zmotywują, gdy zbraknie sił… Szłam z Mężem, trzymaliśmy się za ręce. Modliliśmy się za siebie nawzajem. Modliliśmy się za nasze Dzieci. Za naszą parafię. Za wszystkich, którzy potrzebują modlitwy. To bardzo umocniło nasze małżeństwo. Mąż mi powiedział w trakcie tej drogi: „Nie wiem, gdzie teraz byłbym gdyby nie Ty…Dziękuję…” Pomyślałam sobie, że Bóg naprawdę wie, co robi i doskonale wie, gdzie nas posyła…
Na tej EDK, obok nas, szli nasi przyjaciele, znajomi – również z Pogórza… Bardzo im wszystkim kibicowaliśmy. Niesamowitą radością było dowiedzieć się, że wszyscy doszli do ostatniej stacji. Chwała Ci Jezu!
Co zapamiętam? WSZYSTKO… ale jedną rzecz szczególnie: w rozważaniach 12 stacji było zadanie: „POŁÓŻ SIĘ KRZYŻEM NA ZIEMI”… Ta 12 stacja to stacja przy Kościele NMP KRÓLOWEJ POLSKI W POGÓRZU – stacja przy naszej parafii. Jak cudownie było położyć się Krzyżem u stóp naszego Kościoła, na tej „naszej” ukochanej ziemi… nie chciałam z niej wstawać. Miałam ochotę ją ucałować – z ogromnym szacunkiem i wdzięcznością, że mogę tu mieszkać, że właśnie tu Bóg mnie przywiódł z zupełnie innych stron Polski…
To naprawdę była podróż w głąb siebie. Chwała Ci Jezu!
Nie warto żyć normalnie, WARTO ŻYĆ EKSTREMALNIE!

Agnieszka